Quem di diligunt, adolescens moritur
Dawno mnie nie było hmm :>?
Ale nie ma co się mazać - jak zwykle wracam, w najmniej oczekiwanym momencie, w najdziwniejszej chwili, o dziwnej godzinie... brrr
Więc... (zdania nie wolno zaczynac od 'więc"!) teraz czas na bajkę....:>
Ubiegłaj nocy, zapijając smutki, gdzieś w moim mieście, które wcale nie różni się tak wiele od Waszych miast - Moi Mili - byłłam elfem. A dokładniej byłam Arweną, M był Legolasem A była Gandalfem (chociaż na początku chciała być Sauronem, ale nie dziwie się jej - nie zna się na WP), Ja i Legolas dotykaliśmy ogromnego drzewa zdając sobie sprawę że to nasza matka. Legolas stał na straży praw i obowiązków zwierząt, ja byłam królową i chciałam ratować świat wraz z moimi wiernymi ludźmi a Gandalf zamilkł na to wszystko i patrzyła w dal zawładnięta przez siły wyższe.
Później zadzwonił telefon Legolasa. Jak się okazało Legolas miał na dzwonku moją ostatnio ciągle słuchaną piosenkę. Wziełam zatem owy telefon w swe królewskie dłonie i wymachując nim we wszystkie strony słuchałam mojej piosenki sto chyba razy zwieszając się przy tym i wychylając kolejny łyk soku z gumijagod.
Legolas zdał sobie sprawę że matka natura nie puści go tak łatwo - i najnormalniej w świecie nie mogl się ruszyć. Miał misję stania na straży praw i obowiązków zwierząt wszelakich.
Następnie musieliśmy zjeść jakąś strawę, która otworzyła nam oczy na nową jakośc życia i pokazała nowe horyzonty. Nie czekając dłużej nadal sączyliśmy jak dzieci soki z gumijagod i wszystko byłoby naprawdę super, gdyby nie przyszła zła nowina. O tak. Zawsze w najmniej odpowiedniej chwili. I już było fe. nawet Gruby Kroliczek nie poprawił mi humoru. Więc już tak łaziłam od niechcenia i ryczałam po kątach. Ba. Nie po kątach. Publiczne dramaty to ostatnio moja specjalność. Tak więc z opuchniętymi oczami, rozmazanym czarnym makijażem, śladami czarnych łez nie dałam się przekonac że może być lepiej. Odtańczyłam taniec depresyjny zamykając oczy i podązając za ręką człowieka o dredach do pasa i uciekłam. W towarzystwie Gandalfa i G. udaliśmy się do nocnego sklepu i zbankrutowaliśmy na jedzeniu. Nie wiem po teraz po co mi tyle serkow topionych i 2kg orzechów... no ale ok. Zwaracałam uwagę na siebie ponoc. Nie wiem. Nie mam na to dowodów. Mam nadzieję że i Wy ich nie macie...:>
Deszcz uporczywie utrudniał nam drogę. Gandalf zaoferowała swoje łóżko na noc a raczej ranek. Upaprane błotem po całości udałyśmy się do domu... wraz z G. Drogę wybraliśmy chyba najdalszą na świecie... jeszcze chyba nigdy nie wracałam tak długo... no ale dało się radę, wpadło się do Gandalfa, zdjęło ubłocone i mokre ciuchy, zasiadłam z orzeszkami i sokiem z gumijagod przed filmem i kiedyś tam usnełam.
Frida kiedyś powiedziała że zaczeła pić aby utopić smutki, ale nie przypuszczała ze one nauczą się pływać.
Rano dopiero później wiedziałam że mam na imię Arwena. Zjadłyśmy śniadanie i jestem tu i teraz.
no i jak to w piosence... Przegrajmy wszystko i przestańmy istnieć.
Koniec bajki.
I piosenka (która jest podkładem pod bajkę)
adie.

















A później zrobie sobie pseudo ślub z nikim i Was zaproszę na świetna imprezę :D
Wprawdzie dopiero od dwóch dni nawiedzam namiętnie tę stronę poszukując przydatnych porad w organizacji wesela ale Twój blog rozbraja mnie! ;D
Jest on świetntm zapychaczem czasu w momentach chwilowego braku zajęcia w pracy ;P
:D
Napiszę szczerze , żeby Ciebie zrozumieć to trzeba przeczytać wpis 5 razy :DDD ale co tam ...Lubię Cię !!
"Ejj na pochybel wszystkim
Bo jutro z tego nie bedzie juz nic
Jutro z tego nie bedzie juz nic
Stoje sam na sam z zyciem i musze cos zniszczyc
Ejj na pochybel wszystkim
Bo jutro z tego nie bedzie juz nic
Jutro z tego nie bedzie juz nic
Przegrajmy zycie i przestanmy istniec .."
Spoko Blog - dziękuję. Rumienie się jak jabłko.
Jestem najzwyczajniej w świecie Genialnym Dzieckiem Naszych Czasów na którym Życie Odcisnęło Swoje Znamię i Kazało Głosić Bzdury.