Słodycze!
Moi Drodzy, Moi Mili...
Niedziela. Klęski wielkie Polszę znowu dotykają - a ja czekam na deszcz jak debil. I mam to niestety wszystko trochę w nosie. Co nas nie dotyczy - nas nie obchodzi. Całkiem prawdziwie się przyznaje. Aczkolwiek jak zobaczyłam film jak obdzi
erano psa tak żywcem to ryczałam jak idiotka pół dnia - w między czasie z tego smutku łykając coraz więcej alkoholu i paląc coraz więcej papierosów.
Żyję nie zdrowo. Nawet lekarze mi to juz mowią. Czuję się coraz gorzej. Powoli choruje na coraz to nowsze choroby do ktorych nie przywiązuje aż takiej wagi. Nie są na tyle iststne rzeczy chyba. D***. Nie prawda. Nie zawsze.
Pani Charlston jest nalogową palaczką, często nie je, na śniadanie 'je' kawę i papierosy i gazety, ma slabość wielką do alkoholu i wielu uzywek ktore sprawiają że P.Charlston może np. zasnąć/być szczęśliwa/być obojętna. Dziś mam ochotę byc radosna cały dzień - niebieska tabletka, sztuk 4.
O, a dziś chciałabym zasnąć o 23. Biała tabletka, sztuk 6.
Natomiast dzisiaj - nie chcę o niczym myśleć - poproszę wino półsłodkie, 0,5 gorzkiej, 7 up, 2 paczki papierosów, proszę o malboro.Włączę póxniej jakiś dramat i będę płakać jak idiotka pół nocy z incgalatorem w ręku. Astma
Taka jest prawda. Niestety. Mądry doktor mówi: zmien pracę, odpoczywaj, śpij, otworz usta, idź na eeg, krwi badanie, ginekolog też potrzebny, jesteś Charlston obecnie pustynią, nic w tobie nie wyrośnie, jak Ci się uda może kiedyś, może ... , myślalas ze jestes w ciąży? Eh, głupia.. to choroba nie dzieci. Proszę brać to to i to, przyjść za miesiąc, jak bedzie gorzej to wczesniej, za dużo stresu, za dużo nerwow, złe życie.
I jaki sens aby coś zmieniać?
Nie mam dzis, ani wczoraj ani jutro apetytu. Nie bede jesć. Proszę kawe, mocną i słodką, masz ognia? Dwa wina półsłodkie czerwone proszę.
Pójde do mamy. Ona mi doradzi jak żyć. Mądra mama mówi: wszystko to twoja Charllston wina, trzeba być człowekiem, żyć jak człowiek, do Boga, do spowiedzi, do kościoła, na pierwszy piątek, kara Boska, szatan w obliczach wszystkich się tobą zabawia. Chciałaś to masz. Nie chciałam...
Ale po co komus o tym mówić. Założę ulubione ciuchy, pomaluje się pięknie. Wezmę torebkę kupioną na 1/3 wypłaty. Ubiorę jeszcze uśmiech. Będę bardzo przebojowa i fajna. Elokwentna i zdolna.
Wieczorem wybiorę się nad wodę, na pseudo molo. Nikogo nie bedzie, nikogo nie ma kiedy jest zimno. Usiądę zatem na końcu pseudo molo, zdejmę buty, zanurzę nogi do kolan w straszliwie zimnej wodzie, zapalę papierosa.
Poczekam aż się ściemni.I będę milczeć jak zaklęta.
Bo wszystko ch**** ciućki ubrane w ładne papierki. Tak jak Pani Charlston.
Ave.
Wrócę przeciez. Jak coś jestem na telefon. Nie nie mam ochoty iść do klubu.

















O tasiemcach nie wspomnę.;-)