Zaczarowana, szczęśliwie zakochana ( z wzajemnością) i czasem mająca dołki - wariatka.


9 marca
Oj dawno mnie tu nie było. Po ślubie zaraz mieliśmy takie zamieszanie, że szok. Każdy chciał, aby go odwiedzić, do każdego ze zdjęciami. To nie były wizyty na herbatkę, ale najczęściej na kilka godzin. Ważne, że przeżyliśmy to jakoś. Później Piotr wyjechał na miesiąc do Kataru, ja byłam u mamy i też czasu nie mialam zbyt wiele. Poza tym szkoła też potrafi człowieka zdołować. Szkoła, za którą się płaci, a mimo, że prawie połowa marca, to nie mamy jeszcze zakonczonego pierwszego semestru. I sami owiedzcie, jak tu się nie wściec. Jeszcze czekają mnie praktyki. Miesiąc w zakładzie kosmetycznym. I będę musiała ściągnąć moje ukochane szpice. To jest nie fer.
A to moje pazurki:

Troche niewyraźne zdjęcie, bo robione telefonem. Powiew wiosny na chłodne dni.
Pozdrawiam Was serdecznie. Buziole
12 grudzień - żal, smutek, rozgoryczenie...
Muszę się wygadać. Wszystko zaczęło się od tego, iż moja babcia się rozchorowała i nie będzie na ślubie. Ciocia z nią zostanie w domu. Teraz mojej rodzince to na prawdę zaczyna odwalać. Moja mama postanowiła, że nie przyjedzie do mnie na wigilię, jak sama powiedziała, "bo będzie drętwo". Zostanie z babcią. Powiedziała, że przyjedzie 25 grudnia czyli w dzień ślubu. Nie chce jechać autem, bo nie wiadomo jakie będą drogi. Postanowiła przyjechać pociągiem. Mój brat ma być świadkiem. Moja mama chce wyjechać z Gliwic o 10 rano. O 17 jest ślub. Nie zdąży. A jak nie zdąży to będzie klapa, bo bez świadka ślub się nie odbędzie. Powiedział mi wczoraj, że przecież jak nie zdąży to nic się ie stanie. Nie da się z nią rozmawiać. Wszystko jest na nie, a jak wyciągam argumenty na poparcie moich słów, to przestał
3 grudnia
Witajcie koffani. Witam po dłuższej przerwie. Ostatnio się rozchorowałam i nic nie pisałam. Na szczęście teraz już jest oki. Zostało 22 dni do slubu. Ale ten czas leci. Nie mogę sie doczekać z jednej strony, z drugiej zaś trochę się boję. Nie będzie kominka, bo przesunęli nasze wesele do innej sali, bo w tej z kominkiem będą chrzciny. Tak marzyłam o tym kominku. Mam nadzieje, że chrzciny nie potrwają długo, bo dostane czegoś. Tak się cieszyłam na ten dzień, a teraz się wszystko rypło. To jest nie fer, byliśmy pierwsi. Ale chrzciny będa na większą ilość osób więc niestety musieliśmy ustąpić. Tzn dowiedzieliśmy się ostatnio jak poszliśmy ustalać jeszcze ostatnie szczegóły, nie zawiadomili nas wcześniej. Z tego powodu najbardziej jestem zła. Chociaż nawet nie wiem czy można nazwać to złością, ponieważ bardziej to jestem rozgoryczona. Wyć mi się chce. Smutno mi. To życie jest do kitu. Miał to być najpiękniejszy dzień w moim życiu, ale chrzciny dla restauracji są ważniejsze.
Wtorek, noc ciemna za oknem, poranek środy się zbliża
Znowu nie śpię. Taki ze mnie nocny marek. Ale powiem Wam, że nie chce mi się spać. tak wiem, dziwna jestem. Już pierwsza godzina, a ja na necie siedzę. Ale co, do pustego łóżeczka mam iść. Dziś w ogóle obudziłam się o 5.30. Wariatka. Poszłam do sklepu po bułki i poszłam spowrotem spać. Ja to dziwna jestem. Znowu zaczęłam jeść jabłka. Nie wiem, to jakaś mania, albo co.
Jeszcze 37 dni do ślubu, a ja nadal nie mam bielizny. Nie umiem sobie nic dobrać. Mam sukienkę z odkrytymi ramionami, więc stanik powinnam mieć bez ramiączek. Ale gdzie znaleźć dobry stanik bez ramiączek, że tak to nazwę, na moje dojki. Tak, miseczka D. Katorga normalnie. Panika w oczach, jak pomyślę, że jeszcze tylko miesiąc i będę mężatką. No troche ponad miesiąc, ale czy to się liczy. Nawet moja mama odlicza. A
Noc z poniedziałku na wtorek
Nie śpię jeszcze. Żle się czuje. Mdli mnie, głowa strasznie mnie boli. Nie wiem czy kiedykolwiek czuliście się tak jak ja. Straazne to jest, bo nawet jak leże, to mi niedobrze. Koszmar. Raz mi zimno, raz gorąco. Odkąd złapała mnie choroba, czuje się strasznie niewyraźnie. Na dodatek jestem sama w domu. Nie jest to wcale przyjemne, gdy nawet nie masz z kim pogadać. Do ślubu zostało 38 dni. Coraz bardziej się stresuje. Już drugi tydzień siedzę sama. Myśli kłębią się strasznie. Ciągle mam dylematy co do sali, jedzenia, ubioru. Juz nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, a nawet nie mam z kim o tym pogadać. Moja mama mówi, że stwarzam sobie niewidzialne problemy. ie ogarniam tego wszystkiego.
Na dodatek jeszcze zaczął boleć mnie brzuch. Oki idę się położyć, bo przy kompie i tak nic nie wydumam, a może w łóżeczku zasnę.
Słodkich snów wszystkim życzę.
Niedziela 15.11
Jestem chora. Młody miał katar i mi sprzedał. Od wtorku siedzę w domu z gorączką, katarem i gardłem zawalonym. Kaszlę jak głupia. Normalnie, ani gdzies wyjść, ani nic.
Zostało mi 40 dni do ślubu. Wszystko już prawie jest. Nie kupiłam jeszcze bielizny, podwiązki i mojemu koszuli i krawata. Tak poza tym już wszystko pozałatwiane.Boję się coraz bardziej. Ciągle się denerwuje, że o czymś zapomniałam, że złamię obcas, że suknię poplamię. Normalnie szok w trampkach. jakby mój tu był,to bym się tak nie denerwowała, a tak to co. Siedzę sama w 4 ścianach, chora i smutna. Nawet nie mam do kogo buzi otworzyć.
Nadal nie chce mi się pisać tych prac. Na dodatek doszła mi jeszcze jedna z kosmetologii. Nie mam siły żeby sie do tego zabać. Barkuje mi takiego kopa w tyłek. Później będę żałować, że nie oddałam tego wcześniej, ale jakoś
Środa 11.11.09
Witajcie.
Dziś mam powera. Normalnie od samego rana mnie nosi. Czuję się jakbym wypiła 100 kaw (oczywiście bez skutków ubocznych, same pozytywy). Wariatka ze mnie. Normalnie nie wiem co mam robić. Najchętniej to bym sobiepotańczyła, ale od 7 rano coś robię, wariuje, i jeszcze trochę to sąsiedzi mnie do wariatkowa zamkną. Normalnie jak ktoś mnie obserwuje, to pewnie się zastanawia co brałam, że tak się zachowuje. Śmiać i się chce, tańczyć, wariować. Normalnie masakra. Kto mi coś dosypał do herbaty?? Przyznawać się bez bicia.
Wczoraj przyszło do mnie moje futerko na ślub. Jest śliczne. Normalnie piękniejsze, niż na zdjęciu. Dziś mam wolne, mały terrorysta ma maxa katar. jutro muszę z nim siedzieć i w piatek też, a on sobie nie daje nosa wytrzeć. I łazi z gilami zwisającymi. Sorki, za zobrazowanie, ale czemu tylko ja mam
Poniedziałek 9.11
Zjadłam śniadanko. Dziś mam wolne. W sobotę mieliśmy w szkole szkolenie z tatuażu. Wczoraj zerwalam się z anatomii, wróciłam dopiero na kosmetologię. Wiem straszna jestem, ale cóż poradzić. Anatomię znam bardzo dobrze. Jestem po Akademii Medycznej, więc wypadałoby dobrze ją umieć. Piotra chcą zatrzymać na jeszcze jeden tydzień, więc nie wracałby 13, a 20 listopada. No ale zobaczymy jak się wszystko ułoży. powiedział mi, że może uda się wszystko załatwić do tego 13. Coś mnie dziś wzięło na jabłka. To znaczy już wczoraj. Jakbym mogła to bym kilo zjadła.
A co u Was dziewczynki??
Asiunka jak samopoczucie??
Piszcie cosik, bo się nudzam w domku.
Piątek 6.11
Jutro zaliczenie z kosmetyki. Troche się boję, ale co bedzie to będzie. Do ślubu zostało równo 49 dni czyli 7 tygodni. Zaraz ide oglądać "Przepowiednię". Zapowiada się fajnie, więc co za problem obejrzeć. Co najwyżej się nie wyśpię na jutro. dziś normalnie coś bym zjadła. Najgorsze, że teraz już jeść nie powinnam, bo jak dziś się skuszę, to jutro też i nici z diety. Kupiłam sobie dziś zajebiaszcze buty. Wiem sandałki to nie na lato, ale nie mogłam się powstrzymać. Są rózowe, choć nie lubiłam tego koloru. Cała wkładka jest w panterkę. Są wysokie i bardzo wygodne. Normalnie się zakochałam. Najważniejsze, że są ze skóry, nigdzie nie cisną, nie obcierają.
Zrobiłam sobie dziś pazurki. No cóż dzień wolny trzeba było jakoś spożytkować. Na co dzień nie mam czasu siąść i zrobić, więc się cieszę. Teraz mam french z niebieskimi
Czwartek 5.11
Jutro mam wolne. Wczoraj nie płaksiałam. W sobotę mam zaliczenie z kosmetyki. Bojam się.
A tak poza tematem: Ktoś ogląda dr. Housa??? Dziś leci o 20.40 na TVP2. Wczoraj też był. ja jestem maniaczką tego serialu. na początku nie interesował mnie, jednak po 2 odcinkach tak się wciągnęłam, że nawet zakupiliśmy z narzeczonym 3 serie tego cuda.
Staram się schudnąć. Nie jem po 18. Do 18 tez niewiele. Ale nie myślcie, że się głodzę. O za nic. Po prostu najprostsza dieta MŻ ( mniej żreć). Chyba pomoże, ale zobaczymy. Coś do ćwiczeń zmusic się nie mogę. jedynie leg magic od czasu do czasu. Codziennie nie daje rady. Chce kupić sobie jeszcze rowerek stacjonarny. ja w ogóle lubie jeździc na rowerze, ale po Ostrowie iw listopadzie to nie ma szans. Tutaj nawet nie ma gdzie jeździć. Zaopatrze się w rowerek to będe śmigać w


















