Wszędzie dobrze, ale z narzeczonym najlepiej :)
Pozdrowienia z gniazdka naszej miłości :) Mój narzeczony poszedł już spać, bo rano idzie do pracy, a ja nie mogę zasnąć (nie przestawiłam się jeszcze na nowy czas), więc postanowiłam nadrobić małe zaległości na blogu.
Zacznę od małego wyznania: rany jak ja go kocham! Przyznam, że czasem kiedy nie widzimy się dłużej uczucie miłości bywa przytłoczone przez tęsknotę, ale kiedy jesteśmy razem wiem, że on jest miłością mojego życia. Nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak z nim. Jest najwspanialszym facetem jakiego w życiu spotkałam :) Dba o mnie jak nikt inny.
Opowiem zabawną historię sprzed kilku dni: tak się nieszczęśliwie składa, że jest ramadan. W Emiratach niestety muszą go przestrzegać wszyscy, to znaczy nawet nie muzułmanom nie wolno jeść ani pić publicznie (za to grozi kara więzienia), więc jeśli jest się cały dzień poza domem, to trzeba liczyć się z tym, że do godziny 19.00 (wtedy jest iftar, czyli dzienny post się kończy aż do wschodu słońca) będzie się umierać z głodu i pragnienia... W czwratek po śniadaniu w domu musieliśmy na chwilę podjechać do biura VJ, potem poszliśmy na małe zakupy i wybraliśmy się popołudniu do kina. Okazało się, że na sali jesteśmy tylko my, nikogo więcej. Ponieważ od śniadania minęło już kilka godzin, zaczęło mi burczeć w brzuchu, a kiedy jestem głoda to robię się zmierzła (w myśl przysłowia że jak Polak głodny to zły). W czasie trwania filmu (który jak się okazało VJ już widział) trochę zmarzłam, więc VJ poszedł do samochodu po bluzę, a w drodze powrotnej do kina kupił przekąskę w jedynym otwartym fast foodzie i przemycił ją w bluzie do kina (jak wiadomo nie wolno wnosić jedzenia z zewntąrz a w czasie ramadanu to już wogóle). W ten sposób mój królewicz uratował mnie przed śmiercią głodową
Dostał za to ogromnego całusa! Oczywiście się z nim podzieliłam, chociaż nie chciał bo twierdził, że to wszystko dla mnie.
Tego dnia zamówiliśmy też nasze obrączki!!! Prawdopodobnie będą gotowe we wtorek i obydwoje nie możemy się już ich doczekać :) Są śliczne i bardzo cieszymy się z naszego wyboru. Oglądaliśmy jeszcze inne obrączki w innych sklepach i nic się nam tak nie podobało. Pewnie kiedy je odbierzemy to ponosimy je trochę tak dla radochy
Spróbuję zrobić im jakieś ładne zdjęcie i wrzucić, chociaż pewnie zdjęcie nie odda ich prawdziwego uroku, a w internecie niestety nie znalazłam profesjonalnego zdjęcia tego modelu.
Poza tym kusi mnie, żeby pokazać VJ suknię którą wybrałam, ale postanowiłam, że będę twarda i musi poczekać do ślubu, a właściwie musimy
Wiem, że będzie oczarowany, a zrobienie mu niespodzianki jest warte czekania. Dlatego zagryzam zęby i ćwicze swoją cierpliwość :)
Dobrej nocy, do usłyszenia wkrótce!

















Kasiu - dziękuję bardzo :)))
Ostatnio zrobił mi obiad do pracy i włożył do lodówki z małą karteczką " Miłego dnia dziubuś, oby Ci smakowało, kocham Cie" Niby nic a ja cieszyłam się jak dziecko....
Co do sukni ani się warz!:) Mi nie chodzi tutaj o głupie przesądy ale o ten efekt, o to że właśnie tylko sukni nie zobaczy... buziole
Coyoti dziękuję za Twoje życzenia :) Serce mi mówi, że się spełnią :)))