Ciagłe ścieranie się i walka o pozycje;)


Ambitne plany
Stare, odkopane, zainspirowane cytatem by K.
Ambitne plany mają to do siebie, że ciężko je zrealizować. Wymagają od nas sporo pracy, samozaparcia, poświęcenia. Dlatego często nie udaje się tych planów wcielić w życie, czasami do końca jakiegoś dzieła braknie niewiele, niekiedy utkniemy w połowie, a czasami zaraz na początku. Jeżeli jednak próbowaliśmy coś zrobić nie powinniśmy mieć do siebie pretensji, że się nie udało, tylko cieszyć się chociaż z tych małych kroczków, które zdołaliśmy się poczynić. Natomiast jeżeli nie stawiamy sobie ambitnych zamierzeń, częstokroć po prostu nie chce nam się za coś zabierać. Skoro nikt, nawet ja sama, niczego od siebie nie oczekuję, to po co mam się wysilać i robić cokolwiek? Bo jeżeli coś osiągnę, a tego nie planowałam, to może oznaczać że sprzyjało mi szczęście, ze zwyczajnie
Opowiastka z morałem [3]
Czarownica wkupiła się w królewskie łaski, jednakże cierpliwość nie leżała w jej charakterze. Wszak czekała na objęcie tronu ponad tysiąc lat, ileż jeszcze miała czekać?!
Dlatego też coraz częściej zaczynała się niecierpliwić i ujawniać swe niecne plany. Rozpoczęła od podkopywania autorytetu mądrego króla, rozpowiadając wśród dworzan i poddanych niestworzone historie, o tym jak to król marnuje monety ze skarbca na własne przyjemności, jak to obsadza na swym dworze swoich przyjaciół i rodzinę, jak to źle i niegodziwie są traktowani w królestwie żakowie, a nawet krytykując królewskie uchwały, jak to rzekomo niepotrzebnym było utwardzenie leśnych traktów, po których przechadzają się tylko pasterze, drwale i inni zwykli mieszkańcy. O ile trudno było czarownicy dotrzeć do wszystkich poddanych, o tyle na dworze
Opowiastka z morałem [2]
Pojawienie się złej czarownicy nie zburzyło od razu ładu panującego w słonecznej krainie, była to bowiem postać przebiegła, ponieważ zaś nie posiadała odpowiednich sił i środków do obalenia króla, musiała przeprowadzać swój podstępny plan ukradkiem. Dlatego też najpierw próbowała chyłkiem wkupić się w łaski króla, służąc na jego dworze, komentując królewskie decyzje i poddając pod rozwagę postulaty, które były na tyle rozsądne, że po jakimś czasie czarownica dopuszczona została do Królewskiej Rady.
Trzeba przyznać, że owa czarownica była mądrą kobietą. Wszak przez tysiąc lat swego życia zdążyła nauczyć się już pewnych praw rządzących tym światem.
CDN
opowiastka ta obiecuję, że będzie z morałem;) ;)
Opowiastka z morałem [1]
W pewnej pięknej, słonecznej krainie, takiej współczesnej miniaturze mitycznej Arkadii, życie toczyło się spokojnym trybem, ludzie pracowali, za co otrzymywali godziwe wynagrodzenie, jedni większe, inni mniejsze, byli więc bogaci i biedniejsi. Jednak co najważniejsze ludność tej krainy tworzyła wspólnotę. Mieszkańcy znali się pomiędzy sobą, co może nie dla każdego było wygodne, jednakże nie dochodziło na tym podłożu do żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Wręcz przeciwnie, każdy mógł liczyć na swego sąsiada.
Nad szczęściem tej krainy czuwał roztropny, stary król, który dbał o swoich poddanych, wprowadzał mądre uchwały, który prowadziły do rozkwitu królestwa. Powstawały zatem nowe budowle, odnawiano stare, leśne trakty były utwardzane, do królestwa sprowadzani byli znakomicie specjaliści: medycy, zdunowie,
W tematyce wyborów i okolic
Piosenka w tematyce około -wyborczej ;)
Z lekką ironią o sytuacji w kraju, utwór pochodzi co prawda sprzed ponad 10 lat ale perspektywa nie uległa wielkiej zmianie.
Tak czy siak uważam, że warto dostrzegać pozytywne aspekty, nawet jeśli zdaje się nam, że jest ich mniej niż negatywów. Krytyka - owszem, ale tylko konkstruktywna.
Krytyka a krytykanctwo to spora różnica.
Przesyłam do rozważenia.
Popatrz na wspaniałe autostrady
Na drogi, na których nie znajdziesz wybojów
Rosną nowe bloki i nie ma wypadków
W czystych szpitalach ludzie umierają rzadko
Mamy extra rząd i super prezydenta
Ci wszyscy ludzie to wspaniali fachowcy
Ufam im i wiem, że wybrałem swoją przyszłość
Za rękę poprowadzą mnie do Europy
Jest super
Jest super
Więc o co Ci chodzi
Mamy tolerancję wobec innych upodobań
Kościół zaciekle broni najbiedniejszych
Bogaci są fajni i w miarę uczciwi
Policja surowo karze złych przestępców
Jest super
Jest super
Więc o co Ci chodzi
Odwieczne krytykanctwo
Tym, którzy nie poszli na wybory a uwielbiają krytykować - przypominam: sami jesteście sobie winni! Jeżeli zaś uważacie, że żaden z kandydatów nie spełniała Waszych oczekiwań – przecież sami mogliście kandydować;)
Dla przypomnienia, prawo wyborcze dzielimy na czynne – do głosowania, i bierne – do kandydowania.
Aby startować w wyborach do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw wystarczy mieć 18 lat ukończone w dniu wyborów, natomiast na urząd wójta, burmistrza i prezydenta miasta można kandydować od 25 lat.
Ponadto uważam, że wybory samorządowe są niezwykle ważne, ponieważ wybieramy nich osoby, które bezpośrednio będą decydować o wielu sprawach dotyczących nas i naszej małej ojczyzny.
Po wyborach
Jako, że minęła już cisza wyborcza, można napisać słów parę o ostatnich wyborach samorządowych;)
Ciekawa jestem jaka część z Was w ogóle wywiązała sie z tego obywatelskiego obowiązku?
Ja niestety nie miałam możliwości zagłosować, przebywałam bowiem poza miejscem zamieszkania (obecnie Kielce), ale wygrał kandydat, na którego liczyłam, także jestem zadowolona:) Poza tym frekwencja w okręgu wyborczym okazała się bardzo wysoka, najwyższa w całym powiecie, dlatego jestem niezwykle dumna z moich sąsiadów i sąsiadek, którym los naszej małej ojczyzny nie pozostał obojętny;)
nie pytaj czy jej fajnie
Na wspomnienia naszło mnie o 4 nad ranem niemalże.
Posłuchać niestety nie mogę, by sąsiadów nie budzić, jednak gdzieś w głowie kołacze się tekst:
Z krucyfiksu co noc
Patrzy się na nią
Kiedy składa na pół
Sukienkę tanią
Nie powie nic kiedy znów
Włoży ją rano
Wszystko już o niej wie
Tani stróż anioł
Drugi rok stoi tam
Za firanką
Nie wybaczy mu że
On poszedł z tamtą
Wylało się na stół
Moralne salto
Smutna historia ta
Z dominantą
Snów dziwnych ma pięć
Jak palców jej pięć u dłoni każdej
Ściera swój uśmiech ze starych zdjęć
Jego uśmiechu część
Głodne oczy nakarmi
Dobrze wie już że MY
Się nie dzieli przez TRZY
Z młodszymi koleżankami i
Jeśli już ktoś dziś puka w jej drzwi
To z całych sił tylko
Przeciąg trzaska złudzeniami
Mocniej wtuli się w koc
W czarnej godzinie
Nie policzy tych łez
Zostały w kinie
Pożegna ją dym ze świec
Popiół w kominie
Z
And I am the bringer of moonless night
Klimatycznie.
Ja, jestem sekretem,
i Ja, przynoszę księżycową noc
Ja, noszę mądrość arkady
Ja, jestem schronieniem przed innymi
Raz przełamiesz się naprzód
Posłuchasz łopotu moich skrzydeł
Nawiedzam twoje lęki
chyba nie wiesz, że moim obowiązkiem jest
dowodzić twoimi ścieżkami
bo zabieram cię do domu, byś odpoczął
w moich czarnych skrzydłach otulasz się
Ja, jestem ikoną ideału
Jestem przewodnikiem potajemnej podróży
Ja, śpiewam żałobnie
Ja, pochodnia promiennej drogi
Raz zrobisz krok
Usłyszysz uderzenie moich skrzydeł
Jeśli opuścisz swój kokon
Będę tam
Nawiedzam twoje lęki
chyba nie wiesz, że moim obowiązkiem jest
dowodzić twoimi ścieżkami
bo zabieram cię do domu, byś odpoczął
w moich czarnych skrzydłach otulasz się
I śmierć uśmiecha się na jego twarzy
Rozpoczynając twoją ostatnią boleść
Nie przed moim
Co lubię w okolicy Wszytkich Świętych
Ostatnio jadąc po północy na rowerze poczułam się naprawdę bardzo mile zaskoczona, że o tej porze cmentarz był jeszcze otwarty. Wstąpiłam więc na chwile, na szczęście nie było tych dzikich tłumów biegających ze zniczami, o tej porze było cicho i spokojnie, czyli tak jak być powinno. Jakoś nie przemawia do mnie taka jarmarczna atmosfera tych świąt, to prawda, że cmentarz wygląda ładnie oświetlony tysiącami światełek, szkoda jednak, że wygląda tak tylko przez dwa dni.
Zdecydowanie wolę wybrać się na cmentarz, gdy nie ma tłumów, gdy panuje spokojna, nostalgiczna atmosfera. A w okolicach dnia zadusznego jest to możliwe jedynie wieczorami (i to na pewno nie 1 i 2 XI, ale jakoś przed lub po), dlatego cieszę się, że jest to możliwe dzięki otwartym do późna cmentarzom.
A thousand seasons
They passed him by
So many times, have said goodbye
And when the spirits called out his name
To join forever, forever to stay
A forest spirit he became



















