To racja. Jednak jeśli coś robimy, to robimy to patrząc na przyszłość pozytywnie.
Bierzemy ślub w nadziei, że przezyjemy szczęśliwie całe długie życie razem, rodzimy dzieci z nadzieją, że będą zdrowe, szczęśliwe, że zapewnimy im godną przyszłość.
Podpisujemy intercyzę, żeby nasze dzieci i współmałżonek byli bezpieczni, bo ich kochamy i zależy nam na nich.
Jasne, że życie czasem pisze inne scenariusze, których nie możemy przewidzieć. Ale przecież nie chodzi o to, żeby ciągle się zastanawiać:
Czy za 10 lat się rozwiedziemy? Czy on/ona mnie zdradzi? Czy dzieci będą miałay wszystkie nóżki i rączki? Czy dom nam się nie spali? Czy samochód nas nie potrąci?
To byłaby jakaś paranoja!