No my wzięliśmy ślub po 8 latach związku, w tym 4 latach wspólnego mieszkania.
Rodzice męża męczyli nas już od paru lat kiedy ślub i kiedy ślub.
W końcu doszliśmy do wnisku, że musimy przegadać ten temat. I zaczęliśmy rozmowę od tego czy w ogóle bierzemy ślub, czy pozostajemy w wolnym związku, rozważaliśmy wszelkie za i przeciw - od spraw formalnych typu np. możliwość wspólnego rozliczania się, możliwość wizyt w szpitalu i rozmów z lekarzami, możliwość wzięcia kredytu...itp. Po sprawy związane z uczuciami i z tym czy chcemy i czy jesteśmy gotowi założyć rodzinę. Wyszło nam, że tak. W związku z tym rozmawialiśmy na temat tego, czy bierzemy slub cywilny czy kościelny, czy robimy wesele czy nie itp. itd.
A potem ruszyły przygotowania. Był to fajny okres w naszym życiu. Dziś obydwoje bardzo się cieszymy, że pojęliśmy taką decyzję, mimo, że teoretycznie w naszym codziennym życiu niewiele się zmieniło. Ale jakoś tak...scementowało?