Oj, tak naprawdę wszystko zalezy od tego, co kto lubi. Jeśli komuś pasuje, że teściowa jest w domu i np. nie pracuje, więc wszystko sprząta, gotuje, zostaje z dzieciakiem i młodzi nie muszą nic robić, to niech im będzie. Ale większość stawia jednak na swobodę. Ja nie wyobrażam sobie zaczynania małżeńskiego życia pod okiem rodziców (moich i jego). Myslę, że takie pary nigdy do końca sie nie usamodzielniają, bo wiedzą, że większość obowiązków załatwia za nich starszyzna. Osobiście nigdy nie wybrałabym takiego pójścia na łatwiznę, bo wtedy mozna przeoczyc parę istotnych spraw w życiu. Zwlaszcza, że są takie teściowe, co najchętniej decydowałyby o wszystkim i robiły za młodych wszystko (no, może poza robieniem dzieci...). To smutne.