Oj, przerażająco szybko usłyszałam te słowa. Bo po 2 tygodniach i to przez telefon. Zamilkłam i zakończyłam rozmowę. Masakra!
Ja wtedy byłam jeszcze na etapie leczenia się z poprzedniej zawiedzionej mocno miłości i kompletnie nie byłam gotowa na jakiekolwiek wyznania. Przez pierwsze pół roku związku mówiłam tylko, że dobrze mi, że fajnie, że bezpiecznie. Po ponad pół roku faktycznie poczułam, że to jednak coś więcej i więcej i dopiero wtedy mogłam z czystym sumieniem powiedzieć, że go kocham.
Cierpliwy był ten mój mąż jak teraz tak na to patrzę.