Po przysiędze... I jak to teraz będzie?
Ceremonia ślubu i przyjęcie weselne zakończone. Goście już się porozjeżdżali. Ubrania ślubne oddane do czyszczenia. Przegląd prezentów zakończony. Wszelkie formalności załatwione. Co niektórzy odbyli już podróż poślubną.. Wracamy do zwykłej codzienności. Czy jest ona jednak na pewno taka zwykła? Czy (pomijając kwestie prawne i formalne) nic się nie zmieniło? Czy wszystko jest tak samo? Otóż, w większości przypadków odpowiedź brzmi: nie.
Według tradycji młodzi małżonkowie dopiero po ślubie mogą zamieszkać razem. Niektórzy, Ci bardziej nowocześni, odchodzą od tego zwyczaju, lecz znaczna większość jest wierna tradycji. I właśnie tej drugiej grupy osób niniejszy artykuł dotyczy.
Zamieszkanie razem jest wydarzeniem bardzo ważnym. Jest to sytuacja, na którą na ogół Młoda Para oczekuje z niecierpliwością. Często jednak zdarza się, że nasze oczekiwania znacznie różnią się od tego co przynosi wspólne życie. Druga połowa pokazuje swoją inną twarz. Tą, której do tej pory nie znaliśmy. Być może okazuje się leniem, pedantem lub ma irytujące nawyki. Coraz częściej kłócicie się, a Wasze wspólne gniazdo raczej przypomina poligon, aniżeli sielankową ostoję. Co w takiej sytuacji? Jedno z małżonków ma się wyprowadzić? Przysłowiowo „zabieramy swoje zabawki i idziemy się bawić na swoje podwórko”? Oczywiście, że nie.

Przede wszystkim należy zachować spokój. Krzykiem niewiele da się zdziałać. Każdy z nas ma swoje nawyki i nie może ich zmienić z dnia na dzień. Trzeba szukać konsensusu. Podstawą jest rozmowa. Jeśli, któryś ze zwyczajów naszej drugiej połowy działa na nas wręcz alergicznie, powinniśmy to jej zakomunikować. Należy jednak zrobić to w sposób delikatny, używając właściwych argumentów. Trzeba to zrobić tak, by jej nie urazić. Pamiętajmy, że to co dla nas wydaje się logicznym i jedynie właściwym rozwiązaniem, nie koniecznie jest takie samo dla drugiej osoby.
Po drugie już na samym początku wspólnego mieszkania, powinniśmy jasno sprecyzować podział obowiązków. Nie może być sytuacji, że jedna osoba robi wszystko a druga nic. Taki układ działa niekorzystnie na obie strony. Jedna z nich jest poszkodowana i prędzej lub później zauważy swoje położenie, będzie czuła się wykorzystana i oszukana, zaś druga strona rozleniwi się i przyjmie do porządku dziennego zasadę, że wszystko się jej należy. Dlatego warto dokonać odpowiedniego podziału czynności –zaoszczędzi to nam wielu kłótni, niepotrzebnych pretensji i nieporozumień.
Istotne jest także, gdzie Młoda Para zamieszka po ślubie. Najkorzystniejszym rozwiązaniem jest tzw. ”pójście na swoje”, lecz nie każdy może sobie na takie rozwiązanie pozwolić. Często Młodzi decydują się zamieszkać z Rodzicami jednego ze współmałżonków. Z pewnych względów wydaje się to nawet korzystnym rozwiązaniem: oszczędność, wsparcie, pomoc… Jednak w sytuacji takiej trudno uniknąć wpływu Rodziców na decyzje małżonków, które przecież powinny być podejmowane tylko i wyłącznie przez nich. Młodzi pobierając się decydują się na wspólne życie i sami powinni decydować co jest dla nich najlepsze. Należy o tym zawsze pamiętać. Rodzice, mimo najlepszych chęci, nie mogą wtrącać się do naszego życia. Mogą nam doradzić, lecz nie mogą sterować podejmowanymi decyzjami.
Wspólne mieszkanie jest zatem, jak widać, nieustannym poszukiwaniem kompromisów. Każde ze współmałżonków musi wykazać się tolerancją i cierpliwością dla drugiej strony. Nie jest to zadanie łatwe lecz daje gwarancję, że małżonkowie dogadają się ze sobą i będą mogli na siebie liczyć w każdej sytuacji.
Zobacz więcej:
-
Jest teściowa, są dowcipy (03.04.2009 21:19)
-
Synowa kontra teściowa (runda I) (03.04.2009 21:17)



















Komentarze:
biala_89 a jeśli by Ci coś nie pasowało w tym domu, który stworzyliście to co ślubu by nie było?
Troszkę dziwne myślenie jak dla mnie.
A ja jestem zwolenniczką mieszkania przed slubem razem , w miare mozliwosci oczywiscie. Tak jak jest napisane w artykule "Często jednak zdarza się, że nasze oczekiwania znacznie różnią się od tego co przynosi wspólne życie. Druga połowa pokazuje swoją inną twarz. Tą, której do tej pory nie znaliśmy."
A pózniej rozczarowania , rozwody i wogole, choc oczywiscie nie zawsze. Mozna sie przeciez dogadac i trzeba "dotrzec".
Poznajemy się całe życie, my nie mieszkamy razem przed ślubem no czasem na wekendy czy cosik, obcnie budujemy domek wiec po łśubie chwila moment i będziemy już razem mieszkali.
Lepiej mieszkać razem dopiero po ślubie! nie oszukujmy się!!!!!!!!!! Tak naprawdę przed ślubem każdy skrywa swoje wady a okazuje tylko zalety:)
Wolałam zamieszkać przed ślubem z wtedy jeszcze przyszłym mężem, żeby uniknąć takich sytuacji. Przekonać się czy w domu, który razem stworzymy będziemy umieli "współpracować" ze sobą i uważam, że była to bardzo dobra decyzja.
My dopiero po ślubie zamieszkaliśmy razem.
Pewnie jakaś mała obawa jest, ale to nic w porównaniu ze szczęściem jakiego się doświadcza:)
Ja uważam, że przysięga nic nie zmienia, może tylko to że bardziej wiąże związek.
po przysiędze jest cudownie, w życie we dwoje ma swój urok, jest lepiej niż za narzeczeństwa
po przysiędze jest rewelacyjnie.... życie we dwoje to coś pięknego!
jest jeszcze piękniej :)
U nas nic sie specjalnie nie zmieniło, jako mąż i żona czujemy się tak samo jak przed ślubem :)
a po przysiędze jest super:) nie nastawiałam się że będzie dobrze lub źle - jest tak jak być powinno:)
nie jest tak zle , wiadomo początki są trudne..
Oj ja bee mieszkać z tesciowia, zaczynam sie bać choc wczesniej było ok.
My przed przysięgą a mieszkamy razem od kilku miesięcy, a to rozwiązanie podoba mi się najbardziej. Przynajmniej nikt nie jest zaskoczony :)
mam nadzieję, że nigdy nie będę skazana na mieszkanie z teściami po ślubie - szkoda zaczynać nowe życie na dość stresującym podłożu...
Miejmy nadzieję, że po przysiędze wszystko będzie dobrze :) bo początki są najtrudniejsze i trzeba się "dotrzeć"