Jak odwołać wesele?
Niestety życie płata różne figle i czasem może się zdarzyć tak, że ślub i wesele trzeba będzie odwołać. Nie jest to rzecz ani prosta, ani przyjemna. Należy podejść do tego w miarę spokojnie i z ‘zimnym umysłem’ by móc powoli pozałatwiać wszystkie sprawy.
Powody do odwołania ślubu…
No cóż, życie nie zawsze usłane jest różami. Może zdarzyć się tak, że cała uroczystość musi zostać odwołana. Rzadko kiedy jest to wynikiem przyczyn niezależnych od człowieka takich jak ciężka choroba przyszłych małżonków lub ich najbliższych, śmierć członka rodziny. Najczęściej jest to jednak - aż żal przyznawać - zdrada jednego z partnerów, lub całkowity brak porozumienia. Częste szalone wieczory kawalerskie i panieńskie obfite w najróżniejsze atrakcje są jednym z powodów rozstań narzeczonych. Ognisty romansik, chwila zapomnienia i może się okazać, że zaprzepaściło się wszystko, co się miało.
Nie ma tu żadnej reguły mówiącej, że częściej zdradzają mężczyźni, czy kobiety.
Czy cieszyć się, że ‘draństwo’ wyszło przed ślubem? Co niektórzy załamują się niekiedy całkowicie. Jednak jest to jakieś pocieszenie, że taka sytuacja miała miejsce zanim przysięgało się komuś miłość i wierność aż do śmierci i bycie ze sobą, dopóki „śmierć nas nie rozłączy”.
Czasem nie trzeba niczyjej choroby, czy zdrady by odwoływać ślub. Najzwyczajniej w świecie młodzi odkrywają z czasem, że przygotowania ich przerastają. Znana wszystkim różnica charakterów, która jest najczęstszym wytłumaczeniem podczas rozwodów, jest również i tutaj dobrym wytłumaczeniem.
Decyzja o odwołaniu ślubu nie jest łatwa i przyjemna, ale podjąć ją powinni narzeczeni, którzy są pewni, że ich związek faktycznie nie ma szans na powodzenie, lub gdy sytuacja rodzinna na to nie pozwala. Ciężko bowiem wyprawiać wesele na przykład w miesiąc po śmierci rodzica…
Klamka zapadła, co dalej?
Gdy już na 100% jesteście pewni, że Wasze wesele się nie odbędzie, koniecznie zacznijcie powiadamiać wszystkie osoby, które były związane z jego przygotowaniem:
- Powiadomcie wszystkich gości - niestety to jedna z najbardziej nieprzyjemnych chwil w tym procesie. Jeśli nie chcecie robić tego osobiście, by nie musieć się tłumaczyć wszystkim po kolei, poproście o to wybraną przez Was osobę. Niech to będzie niedoszła drużka, lub ktoś z rodzeństwa. Inną opcją jest wysłanie do wszystkich krótkiego zawiadomienia o odwołaniu ceremonii. Oczywiście nie trzeba nikomu się tłumaczyć i wyjaśniać, jakie są tego przyczyny! To przecież Wasza osobista sprawa i nikt z rodziny nie musi o tym wiedzieć.
- Odzyskajcie pieniądze, gdzie tylko się da - bywa bowiem tak, że wpłacając zaliczkę na lokal, fotografa czy kamerzystę jest jakiś określony czas, w którym można się wycofać i zrezygnować z poszczególnych usług. Niestety nie da się tego zrobić przez telefon ani pośrednika. Tylko osobista wizyta może tutaj pomóc. Nie wszystkie pieniądze, które zostały zainwestowane w przygotowania uda się odzyskać. Wtedy utraconą kwotę niedoszli małżonkowie powinni sprawiedliwie podzielić między siebie, tak by nikt nie czuł się bardziej pokrzywdzony i stratny.
- Odeślijcie wszystkie prezenty - goście często wysyłają prezenty przed weselem, by później nie robić zamieszania. Nikt jednak nie zakłada tego, że będą one zwrócone. Gdy zdarzy się jednak taka sytuacja, że ślub został odwołany, należy wszystkie podarki oddać nadawcom. Jeśli jakiś prezent zaczął być używany, należy odkupić taki sam zamiennik lub zwrócić równowartość w gotówce.
- Co zrobić z pierścionkiem? – tak naprawdę wszystko zależy od tego, jak doszło do odwołania wesela. Bowiem jeśli jest to wina np. mężczyzny, to kobieta często robi mu na złość i nie oddaje wcześniej otrzymanego prezentu zaręczynowego. Jeśli jednak jest to rozstanie z winy narzeczonej, powinno się oddać pierścionek.
- Zwróćcie koszty pomocnikom – gdy osoby pomagające Wam w przygotowaniu wesela miały w tym własny wkład finansowy, powinno się zwrócić wszystkie wydane przez nich pieniądze. Może to dotyczyć np. rezerwacji w hotelu, wynajęcia samochodu, kupna stroju itp.
- Odmówcie kościół - gdy jest to ślub kościelny należy o swojej decyzji poinformować księdza, kościelnego i organistę.
Rozstanie dwojga ludzi, którzy planowali razem wspólną przyszłość nie jest łatwe dla
żadnej ze stron. Takich doświadczeń nie życzy się nikomu. Niestety nie da się ich przewidzieć. „Niezbadane są wyroki Boskie” mówi stare porzekadło. Tak więc mimo wszystkich trudności, jakie czekają niedoszłych małżonków należy w miarę spokojnie podejść do tematu i wszystkich załatwień. Ważne jest tutaj wsparcie rodziny. Nie wszyscy zapewne zrozumieją Waszą decyzję, ale rodzice kochają swoje dzieci bez względu na wszystko. Jeśli ich poprosicie, to pomogą Wam w odwoływaniu uroczystości.
I nie wolno zapomnieć o jednym: pomimo rozstania partnerzy powinni dojść ze sobą do porozumienia. Rozstania w złości mogą bowiem sprawić, że przyszłe związki będą w pewien sposób ‘napiętnowane’ poprzednimi doświadczeniami. Pomimo urazu do drugiej osoby, po chwili oddechu i uspokojenia powinno porozmawiać się i wybaczyć wszystko, choć na pewno nie będzie to rzeczą łatwą...
Zobacz więcej:
-
Piękna i niebanalna muzyka ślubna (03.04.2009 10:26)
-
Wesele tradycyjne czy nowoczesne? (14.07.2009 10:17)
-
Ślubna sesja zdjęciowa na każdą kieszeń (14.09.2009 08:42)
-
Cała prawda o bieliźnie Panny Młodej (14.08.2009 13:55)
-
Do ołtarza z brzuchem… (14.08.2009 13:56)



















Komentarze:
Do dziewczyny poniżej:
jesli masz watpliwosci to lepiej odwołać to wczesniej niż tak pózno jak ja..pamietaj że ludzie sie nie zmieniaja!!po slubie lepiej nie bedzie nie ma sie co łudzić,ja miałam watpliwosci na pół roku przed,teraz niewiem czemu tak długo zwlekałam,miałam poprostu nadzieje ze on sie wezmie za siebie,ze sie poprawi a było coraz gorzej..nic na siłe
ja odwołąłam na trzy tygodnie przed..wyszło ze mój narzeczony ukrywał przedemna rozne rzeczy.okłamywał mnie na kazdym kroku przez prawie trzy lata nie zdobył sie na szczerosc,,a ja głupia spowiadałam mu sie z kazdego drobiazgu...naiwna byłam.ale nie to najgorsze,najgorsze było to że on wogóle nie przejął sie faktem ze zagroziłam ze odwołam slub.tak jakby było mu to na reke:(nawet nie wytłumaczył mi dlaczego tak długo kłamał.zostawił mnie z wszystkim samą,dzis wiem ze go to wszystko przerosło,przestraszył sie chyba odpowiedzialnosci,niedojrzały d**pek.walczyłam jeszcze pomimo tego iz tak mnie upokorzył.w koncu odwołąłam wszystko i wiem ze dorze zrobiłam bo nigdy nie potrafiłabym mu już tak zaufać jak kiedyś.....
i ja sie nad odwolaniem zastanawiam, mam jeszcze 8 miesiecy, ale im blizej, tym mniej mi sie chce brac slub. Na swiatlo dzienne wychodza jego klamstwa :(
ja tez mam taki problem ...
chce odwołać ślub ... nie sądziłam ze facet potrafi sie tak zmienić przed ślubem ...
nic nie jest jak dawniej ... nie wiem jak poinformować wszystkich pewnie bedzie mi bardzo głupio ... ale lepiej wczesniej niż za pózno ... a ja myślałam ze mnie to nigdy nie spotka ... teraz muszę sprzedać dwie suknie ślubne ... ;[
nie wiem co robić... ślub za pół roku ale skoro dzień w dzień myślę czy to wszystko ma sens. długo by pisać o całej mojej sytuacji.Gryzę się sam ze sobą czy to dobra decyzja, jestem tego tak niepewny że szok to chyba jednak bedzie lepiej odwołać ślub :(
Witam Wszystkich,nie wiem czy mój przypadek jest podobny do innych czy też nie ale w moim życiu dzieje się właśnie to o czym mówi artykuł...Jesteśmy parą od ponad dwóch lat,znamy się cztery lata dłużej(tak bynajmniej mi sie wydawało).Nasze cudowne chwile trwały w zasadzie tylko moment...rzuciłem wszystko,przeniosłem sie do niej(nie chciała do mnie) i w tym momencie sielanka się skończyła. Byłem już spakowany gdy oznajmiła mi,że zostanę ojcem. Kocham ją, postanowiłem dać Nam szansę. Okres ciąży był naprawdę dla mnie dużym wyzwaniem gdyż i prubą.Urodził Nam sie cudowny syn (w tej chwili nie ma jeszcze roku), pełen radości i chęci do życia. Patrząc na niego powinniśmy brać z niego przykład. Niestety w Naszym związku dzieje się zupełnie inaczej, ciagłe niezadowolenie i żal, totalny brak zrozumienia wypelniony (w moim pojeciu) egoizmem jednej ze stron.Od paru miesięcy proszę byśmi zwrócili się do kogoś o pomoć,bez skutku...Od kilki tygodni zacząłem mocniej sygnalizować,że mam dużo wątpliwości związanych z zawarciem małżeństwa gdyż związek nasz jest przeciwieństwem sielanki,którą tak naprawdę powinien być...zaproponowałem(zanim przygotowania do ślubu ruszyły pełną parą) abyśmy przełożyli tę ceremonię i uporządkowali Nasz związek,niestety bez odzewu. Mijały tygodnie ,data ślubu się zbliża a chaos między Nami wciąz sie powiększa. Powiedziałem w końcu głośno,że nie mam ochoty na ten ślub, nie widzę nic co mogło by świadczyć o że jej zależy na polepszeniu relacji pomiędzy Nami tylko ten ślub... A co z Nami? Co z Naszym synem? Nie wierzę ,że po ślubie coś ze sobą zrobi jak teraz i taki nic sie z tym nie robi... Pare dni temu usłyszałem,że wszystko odwołane i to ja ja do tego zmusiłem. Ja nie kocham i to wszystko moja wina.Nigdy nie pomyślałem nawet,że nie kocham ale czy normalnym jest akceptowanie tego co dzieje się między Nami i brnięcie drogą bez wyjścia...? Mam wrażenie,że to koniec związku a ja tego nie chcę...Myślę,że jeśli komuś na czymś bardzo zależy to zrobi wszystko by tego nie stracić a nie tylko o tym mówi...zresztą nie do końca nawet w to wierząc. Jest mi bardzo przykro... Kocham ja i Naszego syna... Świat mi się zawalił... Ona i tak tego nie rozumie...
co by powiedzieć heh... moj narzeczony miesiac przed slubem powiedzial ze slubu nie ma mam odwolac wszystko i tyle. Wieć odwolalm wszystko a on nawet sie nie zainteresowal czy mi cos pomodz jeszcze zostalo mi kilka rzeczy do odwolania a slub mial byc 23 lipac... :( ciezko strasznie :-(
Znamy się od 5 lat, mamy 2,5 letniego zdrowego, mądrego synka, zaręczeni jesteśmy od 4 miesięcy, świata poza sobą nie mieliśmy, ale... są teście i była żona pracująca w firmie teścia. Ex zona mojego faceta pastwi się nade mną z przyzwoleniem teściów.Prosiłam teściów by nie stwarzali takiej chorej sytuacji, ponieważ nie da się tak żyć i to pod jednym dachem. Kiedy powiedziałam co myślę o tym wszystkim wybuchła afera... jak śmiałam. W efekcie jesteśmy na finiszu, zamiast czynic ostatnie przygotowania do ślubu, my będziemy go odwoływać a koszty mam ponieść ja - bezrobotna.
Nikomu tego nie życzę. Mój facet przestał się martwić tym co między nami, jego priorytetem jest urażona duma jego rodziców, i dlatego poświęci nasz związek i dziecko. Czy to nie jest chore?
ja mam jeszcze wiekszy problem... tesciowa stawiajaca sie jak wsza na kołnieżu, "nie daj sie a zastaw sie", narzeczony, którego nawet nie wiem czy jeszcze kocham bo po tym co przeszłam z tym weselm i jego mamusą to trudno powiedziec ...... i małe dziecko. kompletnie nie wiem co robic a wesele za tydzien. czuje ze nie chce tego wszystkiego, ale jego zachowanie od poczatku było jednoznaczne. mamusia = bóstwo.... nie mam siły juz na to wszystko... chciałam słub w spokoju, malenki slub bo to mi było potrzebne, a terz chce od tego uciec i nie wiem jak !! jestem kompletnie załamana i w niczym sie nie moge pozbierac, a co najgorsze, ze jego to wali !
No i ja tutaj zabrać głos niestety...na dwa miesiące przed ślubem narzeczona w porozumieniu ze swoją mamą odwołała ślub. Dlaczego? Bo w maju planowaliśmy wyjazd na majówkę na dwa dni tylko, ale był jeden warunek: jeśli nie będę pracował w poniedziałek między 1 a 3 maja. Dostałem info już tydzień wcześniej, że jednak tak. Narzeczona nie była zadowolona bo obiecała swojej siostrze, że da jej klucze od mieszkania ( które jest na nią, ale razem spłacamy kredyt) i ona sobie przenocuje razem ze swoim jakimś nowym facetem. Nie miałem za bardzo ochoty przystać na taki warunek, ale się zgodziłem, że ok ale tylko wtedy kiedy nie będę musiał iść do pracy na drugi dzień, bo najlepiej się wyśpię w swoim łóżku. Niestety narzeczona nie rozumiała tego i za wszelką cenę starała się mnie przekonać różnymi metodami, aż do tego stopnia że jeśli nie to w takim razie będziemy mieli na głowie jej rodziców bo ten chłopak przyjeżdża z daleka i musi go gdzieś przenocować. Ja na to, że rodzice mi nie przeszkadzają, ale niestety dalej nie rozumiała i zrobiła mi wywód, że jestem mało uczynny i że nie zgadzam się z nią itd. Prosiłem żeby dał spokój bo już nie zmienię zdania, no i ....wierciła dotąd aż wybuchłem i powiedziałem, że nie będę się błąkał po swoich kolegach i szukał noclegu gdzieś indziej, po to żeby jej siostra miała dawać komuś d...y na naszym łóżku. No się zaczęło!Awantura,płacz + telefon do mamusi. I niestety mama zabrała ja do siebie, zrobiła pranie mózgu, wyciągnęła jeszcze inne rzeczy z naszego życia wspólnego (3 letniego)i odwołała ślub twierdząc jeszcze, że to jest decyzja mojej narzeczonej a nie jej. W rezultacie kazała mi oddać klucze od mieszkania bo uważa, że ja ją będę nachodził (nie jestem natrętem) i,że ślub i wesele odwołane i że nie widzi nas jako rodziny. Natomiast narzeczona powiedział, że nie skreśla nas tylko miała już dość, bo kłóciliśmy się od dłuższego czasu i musimy odpocząć od siebie i zobaczymy co się będzie działo, że może się zejdziemy ale nie wie kiedy. No i co wy na to? Mam 31 lat, twardo chodzę po ziemi, ale świat mi się rozleciał i to w 5 dni na 2 miesiące przed ślubem.Oczywiście zostały pod to jeszcze podciagnięte jeszcze inne sytuacje z naszego bycia razem, które wg jej matki były nie do przyjęcia.Ale przecież wszyscy wiemy, że kłócimy się i kochamy jednocześnie, ale ta ich decyzja podjęta za zamkniętymi drzwiami dobiła wszystkich moich bliskich i mnie do reszty! I co ja mam zrobić?!Próbować jeszcze czy nie - nie wiem. Narzeczona zrobiła mi jeszcze nadzieję, ale czuję że to tylko gra na czas żeby emocje opadły i zeby mozna było na spokojnie rozejść się i rozliczyć. Jeszcze dwa dni temu jak się wyprowadzałem to ledwo stała sama na nogach, a już dziś jak zadzwoniłem to powiedziała że dobrze sie czuje siedzi u kolezanki (sasiadka i do tego świadkowa), powiedzieliśmy sobie dobranoc i na razie przez telefon, a za kilka minut juz nie odebrała. Wręcz była zadowolona. Więc nie mam pojęcia co robić, ale widzę że decyzję podjęła już teściowa, a ja myslałem, ze będę najszczęśliwszym facetem na świecie za dwa miesiące......
Przyznam szczerze że długo sie zastanawiałam czy pzreczytac ten artykuł, w końcu nadszedł ten moment...jest smutny...szczególnie komentarze:( wszystkim życzę duzo miłosci tej prawdziwej na całe życie:)
Przyznam szczerze że długo sie zastanawiałam czy pzreczytac ten artykuł, w końcu nadszedł ten moment...jest smutny...szczególnie komentarze:( wszystkim życzę duzo miłosci tej prawdziwej na całe życie:)
Nikomu nie zycze odwoływania slubu z jakiejkolwiek przyczyny. Mam nadzieje ze nas to nie spotka ... Rowniez uwazam ze jesli wiadomo co załatwic to pozniej wiadomo co odwołac itp.
Myślę, że na przeczytanie tego artykułu zdecyduję się tylko jeśli zajdzie taka konieczność...
Tego artykuły wolałabym nie czytać. Mam nadzieję, ze nikomu on potrzebny nie bedzie. Oby wszyscy szczęśliwie lokowali uczucia
jak to tak czytam to aż się boj...
To nigdy nie jest rewelacyjna sytuacja, ale cóż zrobić, nie każdy ma to szczęście spotkać swojego księcia z bajki!! wtedy trzeba być rozważnym i uważnym!! i jak to mama mówiła mieć oczy dookoła głowy
Jak to czytam to ciarki mi przechodzą. Bardzo przykro jest czytać wasze komentarze... było tyle nadziei, tyle pozytywnych emocji i nagle ciach prach "do wiedzenia".
Mój narzeczony mnie kocha, ale rodzice narzeczonego czasem bez sensu gadają. Mam nadzieje, że nie stanie się nic złego.
przyznam, że strasznie się wystraszyłam. Aż żałuję, że przeczytałam ten artykuł.
Ja mam ślub za około rok i w sumie to wszystko może się wydarzyć, ale artykuł zupełnie nieprzydatny.
Dziwny artykuł... Jeśli wiadomo co trzeba załatwić to wiadomo chyba co trzeba odwołać
wiesz wydaje mi się ze z góry zakładasz że będzie źle a to błąd bo nie da się niczego przewidzieć ,a to że twoja narzeczona mówi o ślubie to chyba normalne jak każda dziewczyna przeżywa to wydarzenie i chce żeby było wszystko jak najlepiej .. . piszesz ze poznałeś kogoś ...dla mnie to trochę dziwne nie chodzi mi o to że jak już się masz żenić to nie możesz z nikim innym prócz narzeczonej spotkać się z kimś i pogadać ale twoją wypowiedz odebrałam tak jak by twoja narzeczona była beznadziejna a ta osoba ideał ,a chyba jak by była taka zła to byś z nią nie był tyle?? jak kogoś poznajesz to na początku zawsze jest wszystko ładnie i pięknie ale potem przychodzi normalna codzienność . Zrób jak uważasz twoje życie ! Ja jestem 3,5 miesiąca po rozstaniu za dwa i pół tyg było by moje wesele i naprawdę nie jest łatwo przestać o tym myśleć :(
Ja dokładnie za 2 miesiące mam datę ślubu i wesela i zastanawiam się coraz bardziej czy go nie odwołać. Im bliżej tej daty to widzę coraz więcej negatywnych rzeczy ze strony Narzeczonej i jej rodziny (zwłaszcza przyszłej teściowej). Jestem z tą swoją już od 5 lat mieszkamy razem od 3 lat raczej wytrzymujemy ze sobą na co dzień chociaż od jakiegoś 0,5 roku ciągle się sprzeczamy głównie o szczegóły całej uroczystości. Kiedyś rozmawialiśmy na różne tematy, w tej chwili jest tylko jeden temat (wesele). Męczy mnie to już. Tak naprawdę to jeśli chodzi o mnie to ślub jest mi do niczego nie potrzebny, strata czasu, nerwów i pieniędzy. Ale dla niej jest to bardzo ważne. Na moje wątpliwości odpowiada, że albo wezmę z nią ślub albo ona odchodzi bo nie będzie dalej żyć na kocią łapę. Nie wiem czo o tym myśleć. Poznałem też jakiś czas temu inną osobę, z którą mogę rozmawiać na różne inne tematy bez jakiegokolwiek wspominania o ślubie. Wszyscy z rodziny mówią mi, że drugiej takiej porządnej kobiety to już nie znajdę. Ale ja nie wiem czy będę z nią szczęśliwy bo podobno po weselu może być tylko gorzej.
szok, jak moszna upokorzyć tak "kochaną" osobę.
A mnie Narzeczona po 5 latach zdradziła na 3 tygodnie przed weselem, a nastepnie powiadomiła sms-em, że mnie nie kocha, odwołała wesele i uciekła na drugi koniec Polski do swojego kochasia :(
również załamana : masz podobny problem do mojego, co postanowilas?
jednak u mnie nie wypaliło również załamana. określił się ale tylko na moment dwa tygodnie przed ślubem zostawił mnie. to było najgorsze rozstanie w moim życiu gdyż musiałam wyrzucić go z domu. chyba zdał sobie sprawę że żałuje - ale musi uporać się ze swoimi problemami. w tę sobotę powinien być nasz ślub. muszę stąd wyjechać gdzieś daleko bo serce mi się kroi na ćwiartki. raz wydaje mi się że wcale się to nie wydarzyło innym razem jestem wściekła. najgorsze było wydaje mi się przed mną gdyż wydaje mi się że byliśmy naprawdę udaną parą. (nasz związek zniszczyli jego rodzice)prosi bym pozwoliła mu się uporać z jego problemami... będę tymczasem leczyć rany a co potem czas pokaże
Spotkasz jeszcze prawdziwą miłość i to w najmniej oczekiwanym momencie! Ja byłam tak samo załamana jeszcze miesiąc temu, trzy tyg przed ślubem tak jak pisałam przez sms-a zerwał ze mną narzeczony. Po dwóch tygodniach uznał, że popełnił błąd, błagał o powrót, o szansę. Wiem jedno, nie warto. Był w stanie zrobić tak raz, zrobi i drugi. Parę dni temu poznałam przypadkiem fajnego faceta, nie szukałam nikogo, ale tak wyszło. Teraz czuję, że można być w życiu szczęśliwym. Jest to mężczyzna, który potrafi sprawić, że się uśmiecham, zapominam o wszystkim, nie jesteśmy razem (dla mnie to za szybko), ale jestem mu wdzięczna za to, że w moje życie wniósł radość. Wiem, że to co się wcześniej stało, to tak miało być. Nie można myśleć po odwołanym ślubie, że to już koniec życia i nic nas już nie spotka. Życie jest piękne, trzeba w to tylko uwierzyć :
głowa do góry "załamana" podjełaś trudną decyzję ale możesz być z siebie dumna.
I stało się po 7 latach zakończyliśmy nasz związek dzisiaj, odwołane wesele !! Ale wiem że tak będzie najlepiej chociaż początki są ciężkie ,ale wiem że dam sobie rade i będę jeszcze kiedyś szczęśliwa i tego muszę się trzymać.
Ale chociaż ci się określił ... ja mam za 3 miesiące wesele a mój narzeczony od 2 tyg się nie odzywa a od tygodnia zastanawia się czy chce być ze mną czy nie... i co picze żeby w końcu się określił bo przecież nie znamy się od wczoraj tylko od 7lat to powinien wiedzieć czy chce tego wesela czy nie , bo przecież zdążył poznać mój charakter a on milczy!! jak był u mnie tydzień temu porozmawiać ze mną i moimi rodzicami o tym co on w ogóle chce nie umiał się określić powiedział że boi się że przed ślubem będzie dobrze a po nim się pogorszy. żałosne --(tak jak by z góry zakładał co będzie) według mnie to on chce się roztać tylko nie wie jak to powiedzieć albo przeciąga to tak żebym ja to zakończyła żeby wyszedł na poszkodowanego , napisałam mu w poniedziałek żeby się określił bo ja już mam dość tych nerwów zresztą czas leci a on ze jeszcze nie wie i nie wiem kiedy przyjedzie i mnie poinformuje. ja stwierdziłam że czekam dzisiaj ostatni dzień jeśli się nic nie odezwie jutro ja sama odwołuje wszystko a on dowie się o tym ostatni , bo nie chce jego łaski ...
hmm myślałam że mnie to nie spotka, a jednak. wczoraj usłyszałam że mój narzeczony nie ma nic do mnie ale nie jest gotowy na ślub. nie wyobrażam sobie życia teraz z nim pod wspólnym dachem i czekanie kiedy dojrzeje do tej decyzji. znamy się 4 lata a od 2 mieszkamy razem chyba jednak powinien wiedzieć czy chciał tego ślubu czy nie. sama w końcu nie ustalałam daty ślubu. strasznie mnie to przybiło...
Załamana, piszesz "Wiem że każdy powie lepiej teraz niż po ślubie. ale łatwo mówić jak się tego nie przeżyło". Ja to przeżyłam, jutro by miał być mój ślub. Z byłym narzeczonym nie mogliśmy się już dawno dogadać, raz się na 1,5 miesiąca rozstaliśmy, dałam szansę i to był błąd. Co prawda zmienił się na rok, był wspaniałym człowiekiem, ale im bliżej ślubu tym było gorzej. Wszytko mu nie pasowało, wszystko musiało być tak jak on chce (lub jego rodzice), gdy mówiłam, że ja też chcę o czymś decydować to mówił, że robię wszytko by zniszczyć związek, że mam fanaberie, że jestem złośliwa, po prostu nie mogłam mieć własnego zdania. Ostatni rok był dosłowną walką. Niecałe trzy tyg przed ślubem zerwał przez sms-a. Przeżyłam to strasznie. Każdy mówił, lepiej teraz niż po ślubie. Nie mogłam tego przyjąć do wiadomości, teraz wiem, że musi minąć czas by to zrozumieć. Wczoraj spotkał się ze mną, chciał wrócić. Serce kobiety nawet najbardziej zranione chce wszystko ratować, chciałam dać nam szansę. Nagle znów postawił warunki, zapytałam z czego Ty zrezygnujesz, oczywiście nie musiałam pytać, z niczego, a ja znów wszystko niszczę. To był taki cios, wcześniej jak myślałam, że może faktycznie to była moja wina, to wczoraj zrozumiałam w końcu, że to człowiek, który nie umie żyć w związku, bo miłość to chodzenie na ugodę z obu stron a nie całkowite podporządkowanie się jednej osoby. Kocham, ale wiem, że nie mogę być więźniem. Nawet jak na wszytko się bym godziła i czasem odezwała byłyby ciągłe pretensje. Jutro byłby ślub, pewnie to będzie najgorszy dzień w moim życiu, ale wiem, że to przeżyję, człowiek potrafi wszystko znieść. Kiedyś wiem, że będę szczęśliwa, już teraz widzę, że ślub z niewłaściwą osobą to najgorsze co może kogoś spotkać, lepiej być samym niż z kimś kto na to nie zasługuje
Hej ja muszę odwołać ślub kościelny bo narzeczona przyznała mi się do choroby psychicznej którą wcześniej przede mną okryła jest to trauma którą do końca życia zapamiętam. Wcześniej wzięliśmy ślub cywilny teraz trzeba się rozwieść czy ktoś może doradzić jak to załatwić żeby było w miarą szybko?
ja mam slub za dwa miesiace ale przestalismy sie dogadywac! nie ma dnia zebysmy sie nie kłocili.
jestem, ze swoim narzeczonym 7 lat 1,5 w narzeczeństwie różnie między nami bywało rozchodziliśmy się i z chodziliśmy ale w końcu się zaręczyliśmy i zaczęły się przygotowania wszystko było dobrze aż do maja ubiegłego roku nagle mu się odwidziało wesele i chciał mnie zostawić ze on nie jest gotowy itp.byłam załamana ale w końcu jakoś sobie pogadaliśmy i wróciliśmy wtedy powiedziałam mu że boje się tego że jak teraz tak chciał mnie zostawić to czy nie zrobi tego przed trzy miesiące przed weselem -on powiedział że Nie. a teraz gdy zostało trzy i pół miesiąca wszystko wisi na włosku :( nie rozmawiałam z nimi i nie widziałam go prawie 2 tyg napisał mi sms że czeka nas poważna rozmowa. jestem załamana wszystko już jest załatwione ( na szczęście goście nie są poproszeni) a tu taka sytuacja nie wiem jak ja przeżyje rozstanie. Wiem że każdy powie lepiej teraz niż po ślubie. ale łatwo mówić jak się tego nie przeżyło
Droga Karo,
mi narzeczony (teraz juz byly) odwolal slub przez sms-a trzy tygodnie przed slubem, bo mamusia i tatus mu odpwoednio przetluamcyzli wszytko i tak sie wpieprzali ze zwrocilam narzeczonemu uwage. Wiele razy byl po mojej stronie, mowil ze kocha ze nic nas nei rozdzieli az taki numer mi wywinal. Ja wiem jedno jak ktos slucha rodzicow nie powinien nigdy zakladac rodziny a jak tesciowie wtracaja sie przed slubem to potem juz tylk bedzie gorzej. Jesli zdecydujesz sie na odwolanie slubu, zycze Ci duzo sily, jednakze mam nadzieje, ze nie bedziesz msuiaal tego robic - trzymam kciuki :)
ale czesto jak w moim przypadku jest tesciowa ktora wtrąca sie we wszystko i pomiata synową a na to sobie pozwolić nie można a pozatym jak facet stoi po stronie swojej mamy :(wiedz musze go odwołać
lepiej wcześniej niż po fakcie
Na szczęście w naszym przypadku nie było takiej potrzeby, ale współczuję wszystkim, którzy musieli odwołać swój ślub i nie życzę tego nikomu...
Mam nadzieję, że ten artykuł mi się nie przyda...
ciekawe jaki odsetek par musi odwołać swoje wesela... chyba nikt nie przeprowadza takich badań... straszna to tragedia dla młodych.
Nie życzę nikomu odwoływania ślubu... moja bliska koleżanka odwołała ślub ... miesiąc przed uroczystością ... strasznie to przeżyła ...
ja takze nie zycze nikomu owoływania śłubu choć znam pae takich osób co musiało je odwołać,strasznie to przeżyli
Oj nikomu tego nie życzę! :(
Mam nadzieje, że mnie to nie spotka! :D
OBY MNIE TO NIE SPOTKAŁO
magdalenka - czasem nie wszyscy mają takie szczęście;)
uff na szczęście nie miałam takiej potrzeby...
Ciekawy i niestety bardzo przydatny artykuł w dzisiejszych czasach.
Nie życzę nikomu odwoływania ślubu...