Strona
z 78
Poprzednia

mala_mi1990

Żona, Warszawa

Dziewczyny, nas dopadły prawdopodobnie kolki, jakieś złote rady jak to przetrwać, Mały się pręży, płacze, dwa razy nawet zwymiotował, bąki puszcza, kupki zrobić nie potrafi :( 

Elcia0505

Żona, Warszawa

Mala_mi u nas też były kolki. Na początku podawałam Delicol (przy karmieniu piersią) później zaczęłam dawac2 espumisan na zmianę z esputiconem (dla nas lepszy był esputicon). Lekarze i położna radzili by masować brzuszek w prawa strone a plecki w lewą. Do tego można robić okłady z ciepłej (świeżo wyprasowanej) pieluszki tetrowej. Kąpiel też pomaga i leżenie na brzuszku. Jeśli macie problem z kupą wypróbuj kateter WINDI. Dla nas lepsze były czopki glicerynowe. Dziecko się nie.przyzwyczai do nich a przynoszą ulgę i łatwiej jest zrobić kupkę. Możesz jeszcze sprobowac podac mu probiotyk na lepszą prace jelit. My od niedawna go stosujemy (dicoflor w kropelkach) i jest o niebo lepiej chociaz u nas jest problem ze skazą białkową. U Leona skaza zaczeła się objawiać wlasnie od zaparć i kolek, później doszła sapka i wysypka. 

mala_mi1990

Żona, Warszawa

u nas pomagło kołysanie, dźwięk suszarki i masaż brzuszka, teraz zbieram siły na noc, boję się jak damy radę przez te kilka tygodni. Dwa razy mi Mały zwymiotował, myślałam że zejdę na zawał jak to zobaczyłam, prawdopodobnie za dużo zjadł. Mam mało swojego pokarmu i muszę go dokarmiać i chyba przesadziliśmy. W sumie nie wiem jak to będzie z tą laktacją moją, bo dołuje mnie to, zwłaszcza że byliśmy kilka dni w szpitalu ostatnio, bo Fifi słabo na wadze przybierał i żółtaczka się przedłużyła. W desperacji rozważałam przejście całkowicie na mieszankę. Od samego początku był problem z karmieniem piersią, swoje już przepłakałam. 

Elcia0505

Żona, Warszawa

nas każdy pocieszał że kolki to do 3msc życia... a mi się każdy dzień dłużył niemiłosiernie :/
no widzisz... my też byliśmy w szpitalu z powodu przedłużającej się żółtaczki, wyszło że to od mojego mleka... :/ a ja z tych wszystkich stesów zgubiłam mleko, stwierdziliśmy z mężem, że skoro Leon i tak się awanturuje przy cycku (a przy tym łyka powietrze i ma tą dziadowską kolke) to przechodzimy na mm, ja się mniej stresowałam, on się mniej stresował i przynajmniej najadał i wszyscy byliśmy zadowoleni. Fakt jest mi trochę przykro, że nie mogę go karmić (bo chciałam tak do 6msc), że może jakaś więź między matką a dzieckiem zostanie utracona... ale nie jest źle :)
a jaki powód wyszedł Wam z tą żółtaczką, Twoje mleko, czy jakaś infekcja?
mała_mi ja sobie powtarzałam w kółko że nie ja pierwsza i nie ostatnia będę karmić dziecko mm, a jeśli oboje macie się przy tym męczyć...  

mala_mi1990

Żona, Warszawa

Elcia, u nas żółtaczka z powodu jego wcześniactwa, czasem się zastanawiam czy tego mleka jest wystarczająco czy to Młody się przyssać nie potrafi dobrze lub jak go przystawiam źle. Też bym przeszła na MM, ale ciągle mam wyrzuty sumienia, pokarm jest, nie zniknie ot tak, a piersi bolą :( 

Elcia0505

Żona, Warszawa

aaa no tak. zapomniałam że Filipek urodził się wcześniej... to wszystko wyjaśnia. skoro masz pokarm to pewnie się najada... ja niestety zgubiłam przez stres. Może warto spróbować odciągnąć i podać mu z butelki Twój pokarm? a jak z wędzidełkiem? sprawdzałaś czy nie ma przyrośniętego? bo może też dlatego ciężko mu złapać dobrze sutek... ewentualnie można kupić takie nakładki silikonowe

mala_mi1990

Żona, Warszawa

Elcia, wędzidełko w porządku, nakładki kompletnie się nie sprawdziły u nas, bo denerwuje się jeszcze bardziej. Pokarmu chyba nie ma wystarczająco, bo wychodzi po kilkanaście ml, więc nadal jest głodny. Ściągałam po każdym karmieniu, teraz już nie mogę patrzeć na laktator, więc póki co się dokarmiamy. Jeśli będzie kosztować mnie mnóstwo sił i emocji to zrezygnuję, choć chciałabym jak najlepiej. 

 

Nadal mamy problemy z brzuszkiem, mam wrażenie że coś mu nie służy, wróciłam do domu i bez szpitalnej diety coś jest nie w porządku. Mam nadzieję że to nie skaza białkowa. Tak poczytałam Twój post i mój też łapie często sapkę. 

Elcia0505

Żona, Warszawa

Mala_mi i jak sobie radzicie?

mala_mi1990

Żona, Warszawa

Elcia, jest poprawa, bilirubina nam spadła do  4.02 więc się bardzo cieszę, ale Mały nadal ma anemię :( kolki nas nadal męczą, ale przetrwamy to! Coraz bardziej jestem skłonna na przejście całkowicie na MM, choć w głębi serca mnie to boli, bo chciałam karmić piersią, ale pokarmu coraz mniej, a Malutki gardzi cyckiem i pije chwilę i się zaczyna denerwować. Aż się boję złośliwych komentarzy ze strony pediatry. Trudno, ja o swoją laktację walczyłam, próbowałam różnych metod na pobudzenie, wiem że minął dopiero miesiąc, ale swoje wypłakałam :( 

 

a z bardziej optymistycznych rzeczy, znalazłam w swoim mieście doradczynię chustową i będziemy się umawiać na naukę, w górach wózek to masakra. Ostatnio miałam takie zakwasy że chodzić nie mogłam, niech mąż wózek pcha :D

mala_mi1990

Żona, Warszawa

Malutk waży już 3,030 g, więc piękne przybiera ;)

littlemonkey

Żona, Warszawa

Witam się po długiej przerwie :) Iga przyszła na świat 22.07 SN. Ważyła 3330g i mierzyła 56 cm :) Poród trwał 9 h i owszem, do przyjemnych przeżyć nie należał, ale nie wspominam go jakoś strasznie. Bardzo pomogła duża piłka ;)

Ja tez miałam problemy z karmieniem, przez pierwszy tydzień jadła mm, bo ja nie miałam pokarmu :/ Potem była dokarmiana m, teraz jest tylko na moim, ale musze odciągać i dawać jej z butelki, bo jak je z piersi, to possie chwilkę i  się denerwuje, odpycha, szczypie mnie.. po prostu przyzwyczaiła się do butli, bo z niej łatwiej leci :/

littlemonkey

Żona, Warszawa

Elcia0505 jak się u Was objawiały kolki? Iga często płacze w ciągu dnia i szukam przyczyny... chociaż kolki to chyba w nocy są głównie??

mala_mi1990

Żona, Warszawa

my już całkiem na MM przeszliśmy, mojego było niewiele i powoli zanika - dodatkowo sama wysuszam pokarm, bo KP prawie mnie w depresję wpędziło. Teraz walczę, żeby Mały miał jak najlepiej. 

 

little, u nas kolki zwykle zaczynają się późnym popołudniem, jeśli los jest łaskawy to nawet o 20/21 wybija godzina 0. Brzuszek twardy, pręży się, nóżki wygina, stęka, marudzi, jest niespokojny i płacze jakby go zażynali.

littlemonkey

Żona, Warszawa

mala_mi1990 w sensie, że o 20/21 przestaje czy zaczyna płakać? U nas zaczyna się koło 19, a kończy - najwcześniej 21, najpóźniej się zdarzyło o 24... :/ :( 

Wczoraj byłyśmy na pierwszym szczepieniu. Płakała bardzo, potem usnęła. Cały dzień mało jadła i albo spała, albo sie darła w niebogłosy. Noc spokojna na szczęście, tylko jak wstała o 3 na karmienie, to do 5 nie chciała zasnąć, w kocu wzięliśmy ją do siebie do łóżka.

 

mala_mi1990

Żona, Warszawa

little,

ok 20/21 sięzaczynało i trwało do ok 23. czyli następnego karmienia 

 

my odkąd podajemy bobotic jest lepiej ;)

już tak nie płacze w niebogłosy, mamy tylko problem z kupą i gazami, pręży się i stęka, jest marudny. Tak poza tym zastanawiam się czy przypadkiem nie przechodzimy pierwszego skoku rozwojowego. U nas wieczorami pomaga zasypianie na "kangura", termofor z pestek wiśni, otulanie kocem, żeby było ciasno i ciepło i tak leżymy razem :) 

 

nie wiem czy to nie wina MM, ale problem byłby cały dzień, a nie tylko wieczorami/nocą?

eliis

Żona, Warszawa

littlemonkey chodz do nas na fb

Melka2001

Żona, Warszawa

Gratuluje wszystkim mamom :) Zdrówka!

Roksi Ksi

Panna młoda, Swarzędz

czesc

lub Anuluj
Strona
z 78
Poprzednia
Aby pisać wiadomości, musisz Wejdź na stronę

Osoby, które polubiły: